25 czerwca 2024 Kot nieidealny a może jednak ideał

Jakiś czas temu usłyszałam od jednej z zaprzyjaźnionych Klientek: Pani Aniu, przecież to kot i ma prawo być, jaki chce. Jest wspaniały"

…i niby nic w tym dziwnego, ale przez ostatnie lata przyzwyczaiłam się do tego, że kot ma być „ulepiony” pod potrzeby nowego opiekuna.

Ma mruczeć prawie na skinienie, szybko adaptować się w nowym domu, spać w łóżku, biegać za piłeczką, lubić dzieci, witać się z gośćmi.. ta lista oczekiwań wobec nowego członka rodziny jest naprawdę obszerna. Kot rasowy to w końcu spełnienie marzeń i w dużym stopniu to rozumiem.

Z drugiej strony, prowadzę mały hotel dla kotów. Na co dzień stykam się nie tylko z wychowankami z mojej hodowli, ale wszelkimi kotami domowymi, rasowymi i nie.

Koty przyjeżdżają zadbane, na dobrej diecie, zaopiekowane, a jednak tylko część z nich spełnia „parametry”, o których pisałam wcześniej.

Nie wszystkie chcą być dotykane, część syczy, potrafi dać z łapy, zamiast na łóżku, śpi na parapecie, a obcinanie pazurków to wyczyn kaskaderski.

Mimo to, są kochane i są tymi jedynymi, najlepszymi i wspaniałymi dla ich Rodzin. I co ciekawe, z właściwie każdym z tych kotów udaje mi się nawiązać nić sympatii i kontaktu.

To fajna obserwacja, bo gdy przepiękny rudy Brytyjczyk - Nico, zresztą kot wyhodowany przeze mnie, przyjechał pierwszy raz do Katerii na wakacje, nasyczał na mnie z kretesem, wyprowadził się na najwyższą półkę na ścianie i… odmówił jedzenia na znak protestu.

I wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że Nico ważył wtedy 10 kilo i chciał zjeść mnie, a nie śniadanie.

Jednocześnie, ten sam Nico, to ukochany kotek swoich Państwa i dla nich to, że Nico ma czasem gorszy humor nie znaczy nic. Uwielbiają go całym sercem i dają przestrzeń do bycia kotem właśnie.

Dla tych, którzy mogliby obawiać się, że kot głodował, reszta tej historii – Mała drabina, Gerberek z kurczaczkiem serwowany z palca [to nie jest regularna dieta Nico] i ja grzecznie karmiąca pana kota kilka razy dziennie pod sufitem.

Pewnego dnia Nico po prostu przywitał mnie przy drzwiach, zjadł śniadanie i zaczął się przytulać.

Dzisiaj znów jest u nas na wakacjach. Co rano nastawia się do głaskania, mruczy, pokazuje mi, co tam fajnego zobaczył za oknem…

W pokoju naprzeciwko Nico mieszka Leon, przepiękny szynszylowy kocurek o szmaragdowych oczach. Leonek lubi świat po swojemu, patrzeć przez okno, zjeść smaczny posiłek, przytulić się do innego kota. Koty lubi i rozumie lepiej niż ludzi. Dotyk jest ok, głaskanie czasem też, ale chyba nigdy nie zostanie pluszową przytulanką. Kot śliczny, ale w mojej dotychczasowej percepcji zupełnie nieidealny na kolanka.

Gdy ludzka Mama Nico zachwyciła się urodą Leonka, ja ze smutkiem przyznałam, że Leon chyba na razie zostanie z nami, bo kto pokocha kota, który nie zawsze chce być przytulakiem i ma swoje humory.

I właśnie wtedy usłyszałam: „Pani Aniu, przecież to kot i ma prawo być, jaki chce. Jest wspaniały".

Może ta krótka historia dwóch kotów i dwóch punktów widzenia nie tylko u mnie wzbudzi refleksję.

Kultura masowa uczy nas standaryzacji produktów – wszystkie pomidory są okrągłe, tej samej wielkości, tak samo czerwone. Jeśli kiedykolwiek uprawiałeś grządki lub miałeś dziadka na wsi, wiesz, że zarówno kształt, smak, wielkość i kolor pomidorów mogą być przeróżne.

Nie da się skastomizować pomidora do naszych potrzeb, ale da się wybrać takiego, który będzie nam smakował, pachniał i z odrobiną dobrej oliwy, aceto i ziół zaczaruje każdy posiłek.

Pomidory na moich grządkach są różne, nie zawsze idealne, ale uprawiane z troską i zawsze bardzo wyjątkowe. Chyba czas przyznać, że koty też.

Zapraszam Cię do poznania moich kotów, ich historii i różnorodności. Może pośród nich znajdzie się tej jedyny, idealnie nieidealny i na pewno piękny.

Miłego dnia i dziękuję, jeśli dotarłeś do końca.